Po cudownym czasie spędzonym w Słowenii, a szczególnie w dolinie Soczy, nadszedł czas na powrót do Niemiec. Nie mogło się to jednak obyć bez ostatniej atrakcji na koniec: imponującej przełęczy Vršič. Prowadzi ona przez góry z północnej części doliny Soczy do miejscowości Kranjska Gora, która jest popularnym celem podróży, zwłaszcza dla narciarzy. Podczas przejazdu przez przełęcz warto jednak od czasu do czasu zrobić przystanek: raz, by dojść pieszo do źródła rzeki Soczy, a drugi raz na samej górze, by podziwiać przepiękną panoramę gór.
Kto chce, może następnie spokojnie spędzić w Kranjskiej Gorze jeszcze dwa dni (tak zrobiłam i ja). Chociaż jest to przede wszystkim zimowy cel podróży, polubiłam ten region również latem: Jezioro Jasna zaprasza do odpoczynku, piękna alpejska dolina Pišnica, przez którą przepływa potok o tej samej nazwie, doskonale nadaje się do zwiedzania pieszo, a także rezerwat przyrody Zelenci, przepiękny obszar podmokły, daje możliwość długich spacerów.
Z Kranjskiej Gory, wypoczęta i pełna wspaniałych wrażeń, ruszyłam w drogę powrotną do Niemiec. Ponieważ moją cyfrową winietę na przejazd przez Austrię załatwiłam już wcześniej, także w drodze powrotnej nie musiałam się o nic martwić i mogłam bez trosk ruszyć w drogę do domu. Tak samo bez trosk, jak przez cały czas podróży po Słowenii z moją elektroniczną winietą miesięczną.
Brakuje już tylko mojego podsumowania! A wypada ono niesamowicie pozytywnie: Słowenia spodobała mi się dużo bardziej, niż początkowo myślałam. Ten mały kraj na skraju Alp naprawdę ma w sobie coś wyjątkowego i jest niesamowicie różnorodny: piękne miasta, zapierające dech w piersiach górskie krajobrazy, urokliwe tereny winiarskie, fascynujące jaskinie i zamki, bajeczne jeziora oraz imponująca architektura – ten kraj naprawdę ma coś dla każdego. Mnie przekonał na całej linii i jestem pewna: wrócę tu jeszcze!